Biega, krzyczy pan Ksawery:
"Gdzie są moje dwa rowery?"
Szuka w kuchni i w łazience,
W jednej wnęce, w drugiej wnęce.
Wszystko w ganku poprzewracał
I do żony tak się zwraca:
"Skandal! - krzyczy - do cholery!
Ktoś mi ukradł dwa rowery!"
W przedpokoju, na balkonie,
Wszędzie szuka, gniewem zionie!
Szuka w hallu i w pokoju
I na strychu szuka w znoju.
Już mu ból ogarnia skroń,
Już się zawał zbliża doń.
Nagle wszedł w sypialni kąt…
Nie chce wierzyć… jego błąd.
Znalazł! Są! Jak się okazało,
Wadę wzroku miał niemałą.
"Gdzie są moje dwa rowery?"
Szuka w kuchni i w łazience,
W jednej wnęce, w drugiej wnęce.
Wszystko w ganku poprzewracał
I do żony tak się zwraca:
"Skandal! - krzyczy - do cholery!
Ktoś mi ukradł dwa rowery!"
W przedpokoju, na balkonie,
Wszędzie szuka, gniewem zionie!
Szuka w hallu i w pokoju
I na strychu szuka w znoju.
Już mu ból ogarnia skroń,
Już się zawał zbliża doń.
Nagle wszedł w sypialni kąt…
Nie chce wierzyć… jego błąd.
Znalazł! Są! Jak się okazało,
Wadę wzroku miał niemałą.
![]() |
© Mirek W. / Wiersz garściami czerpie z wiersza Juliana Tuwima "Okulary". Napisałem go zainspirowany wpisem na fb mojego znajomego - pasjonata rowerów, który zaczął korzystać z okularów :) |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Proszę nie umieszczać linków reklamujących strony w polu "adres URL".